co2

Ford i Volvo za zakazem sprzedaży aut spalinowych

Rewolucja elektryczna w świecie motoryzacji postępuje niezwykle szybko, co widać chociażby po zainteresowaniu konkretnych producentów autami napędzanymi energią elektryczną czy liczbą sprzedawanych globalnie pojazdów tego typu. Choć obecnie samochody na prąd stają się coraz to lepszą alternatywą dla klasycznych aut spalinowych, wiele osób nadal krytykuje odważne pomysły dotyczące całkowitego zakazu sprzedawania samochodów spalinowych w przeciągu następnych kilkunastu lat. Nie oznacza to jednak, iż taki krok nie ma świecie czterech kółek żadnych zwolenników, a do tej grupy powoli zaczynają dołączać nawet niektórzy wielcy producenci. Ostatnio za zakazem sprzedaży aut spalinowych w Unii Europejskiej opowiedziały się dla przykładu Ford oraz Volvo.

Volvo przewodniczy zielonej zmianie na świecie

Mówiąc o temacie dzisiejszego tekstu powinniśmy najpierw przyjrzeć się temu, dlaczego dwójka wyżej wspomnianych marek w ogóle podjęła się wystosowania takiego apelu. Zacznijmy od szwedzkiego Volvo, o którym zdecydowanie możemy mówić jako o jednym z głównych motorów napędowych zmian. Skandynawia to obecnie zagłębie aut elektrycznych – to właśnie w tym rejonie świata sprzedaje się najwięcej elektryków, jeżeli weźmiemy pod uwagę ogólny udział takich pojazdów w rynku. Volvo jednak zamierza iść o krok dalej, a sporą część swoich planów marka ta zdążyła już wprowadzić w życie.

Producent z siedzibą w Goeteborgu już teraz produkuje samochody o napędzie wyłącznie elektrycznym oraz hybrydowym. Nie przeszkadza mu to jednak w utrzymywaniu naprawdę dobrych pozycji w zestawieniach sprzedaży, co dla Szwedów jest oczywistym sygnałem, iż droga, jaką podążają, zdecydowanie ma sens. Dodatkowo już do 2030 roku Volvo ma przestawić się na sprzedaż samochodów wyłącznie z w pełni elektrycznym napędem. Ich udział w apelu, do którego dołączyło się jeszcze 27 innych przedsiębiorstw, nie jest więc niczym zaskakującym. Jeżeli marka chce iść tą drogą, rozwiązanie, które mówiłoby o całkowitym wyeliminowaniu samochodów spalinowych z rynku byłoby po prostu niezwykle korzystne. Technologia opracowywana przez lata z pewnością byłaby o wiele chętniej wybierana przez klientów zamiast konstrukcji, które tworzone były w pośpiechu, byle tylko zdążyć na hipotetyczną zmianę przepisów.

Czy ruch Forda na pewno jest przemyślany?

Po tej samej stronie barykady co Volvo znalazł się również, co może być lekko zaskakujące, także i Ford. Nie ukrywajmy – jeżeli chodzi o markę, której na rękę jest wprowadzanie samochodów elektrycznych i zakaz sprzedaży aut spalinowych, to w ostatniej kolejności pomyślelibyśmy o firmach rodem ze Stanów Zjednoczonych. Ford jednak jest prawdopodobnie najbardziej europejskim producentem z USA, co oczywiście może dawać nam pewne przypuszczenia, skąd wziął się pomysł na podjęcie takiego ruchu. Czy mimo wszystko jednak Ford jest na to gotowy?

Obecnie Ford posiada w swojej europejskiej gamie tylko jeden elektryczny model – Mustanga Mach-E, który jest niezwykle kontrowersyjną maszyną, która wywołuje ogrom dyskusji. Poza tym jednak w ofercie Amerykanów próżno szukać innych elektrycznych samochodów. Jest słynny Focus, Fiesta, sportowy Mustang, olbrzymi pick-up Raptor... Jeżeli Ford rzeczywiście chciałby w pełni wejść na europejski rynek jako producent pojazdów elektrycznych, gama modelowa musiałaby zostać naprawdę mocno przemodelowana.

O co wnioskują Volvo i Ford?

Powiedzieliśmy już, jakie motywy w dołączeniu do tego szeroko komentowanego apelu miały takie marki, jak Volvo czy Ford. Pytanie jednak, co dokładnie chcą osiągnąć i o czym mówią w postulatach? Pierwszym z nich jest zakaz sprzedawania w salonach w Unii Europejskiej samochodów emisyjnych od 2035 roku, co de facto oznacza całkowite przeniesienie się na pojazdy elektryczne oraz wodorowe. Dodatkowo wnioskują o doprowadzenie do roku 2050 do zerowej emisji spalin na drogach, co oznaczałoby wyłączenie z ruchu wszelkich aut spalinowych. Przy okazji jednak firmy podpisujące się pod apelem proszą Unię Europejską o rozpoczęcie tworzenia lepszej infrastruktury ładowarek elektrycznych. To ma na celu zachęcenie społeczeństwa do kupowania aut na prąd, gdyż dziś niewystarczająco rozwinięta sieć jest jedną z największych obaw konsumentów.