MINI Cooper Paul Smith Edition – o co chodzi w tej edycji?
To limitowana stylistycznie (choć niekoniecznie ilościowo) współpraca MINI z Sir Paulem Smithem – brytyjskim projektantem, który słynie z klasyki z przekornym detalem. BMW/MINI opisuje tę edycję dokładnie tak: „Classic with a Twist”. I to dobrze streszcza temat, bo tu nie chodzi o krzykliwe naklejki, tylko o dopracowane smaczki w lakierach, akcentach i we wnętrzu.
Co ważne: edycja jest przygotowana dla całej rodziny MINI Cooper (różne nadwozia i wersje napędowe), a nie tylko dla jednego konkretnego modelu.
Jakie wersje obejmuje Paul Smith Edition?
Z komunikatu MINI wynika, że to edycja dla całej rodziny Cooperów, a polska strona MINI pokazuje ją wprost dla:
MINI Cooper (3-drzwiowe), MINI Cooper 5-drzwiowe oraz MINI Cooper Convertible.

W samym materiale prasowym mocno wybija się też wątek wersji elektrycznej MINI Cooper SE Paul Smith Edition, jako tej, która „pierwsza wyjedzie na drogi” w ramach nowej serii.
Napęd i osiągi: co wiemy na pewno?
Najkonkretniejsze liczby dotyczą wersji elektrycznej. MINI Cooper SE Paul Smith Edition ma napęd na przód i moc 218 KM (160 kW), a sprint 0–100 km/h w 6,7 s. To parametry, które w małym aucie potrafią dać bardzo „gokartowe” odczucie, z którego MINI żyje od lat.
W materiale prasowym przewija się też MINI Cooper S Paul Smith Edition (czyli wariant spalinowy), ale bez rozpisywania pełnej specyfikacji silnika w tym jednym tekście – nacisk jest bardziej na styl i elementy edycji.
Z zewnątrz: kolory, pasy i „Nottingham Green”
MINI zrobiło tu fajny trik: zamiast jednego „obowiązkowego” lakieru są różne warianty, ale wszystkie spinają wspólne akcenty.
Wersja elektryczna SE może występować w Midnight Black, a dach ma interpretację słynnych pasów Paula Smitha, tylko że… w czerni: połączenie matu i połysku zamiast kolorowej tęczy.
Z kolei Cooper S ma kolor opracowany specjalnie dla tej edycji: Inspired White, do tego dach w Nottingham Green (zielony inspirowany rodzinnym miastem projektanta), a na krawędzi dachu od strony kierowcy pojawiają się już charakterystyczne, kolorowe pasy.

Do tego dochodzi jeszcze trzeci wariant lakieru: Statement Grey dostępny dla modeli tej edycji. Niezależnie od koloru nadwozia, Nottingham Green pojawia się też jako akcent na lusterkach, grillu i dekielkach kół, z oznaczeniami Paul Smith.
Wnętrze: brytyjski humor i detale, które widać dopiero „na żywo”
W środku MINI poszło w klimat bardziej elegancki niż krzykliwy. Wersje edycji mają spójne wnętrze z fotelami w odcieniu Nightshade Blue i dzianinowymi powierzchniami z dyskretnym, tonalnym wzorem pasków. Po otwarciu drzwi pojawia się projekcja świetlna z „Hello”, a na progu jest hasło Paula Smitha: „Every day is a new beginning”.
To jest dokładnie ten typ dodatków, który nie robi wielkiego wrażenia na liście wyposażenia, ale buduje „to coś”, kiedy wsiadasz do auta.

Kiedy będzie dostępna konfiguracja?
Na polskiej stronie MINI jest konkret: konfiguracja MINI Cooper Paul Smith Edition (w tym 5-drzwiowego i Cabrio) ma być możliwa od 28.05.2026.
Skąd ta współpraca? Krótka historia (bo to nie pierwszy raz)
To nie jest nowa znajomość. Paul Smith i MINI mają wspólną historię sięgającą lat 90. – w 1998 powstała Paul Smith Edition limitowana do 1800 sztuk (dziś to biały kruk dla fanów), a później pojawiały się kolejne, bardziej koncepcyjne „odcinki” tej relacji.

Czy warto się tym interesować, jeśli szukasz po prostu MINI Coopera?
Jeśli chcesz MINI „do jazdy”, a nie „do kolekcji”, ta edycja ma sens głównie wtedy, gdy lubisz dopracowane detale i chcesz auto trochę inne niż standardowe konfiguracje. W praktyce dostajesz gotowy, spójny stylistycznie zestaw: charakterystyczne kolory, zielone akcenty, pasy w przemyślanej formie i wnętrze, które nie męczy, ale ma charakter.