BYD ATTO 3

Sprzedaż aut w Europie rośnie, Chiny hamują, a wojna w Iranie uderza w producentów

Początek 2026 roku pokazuje, jak mocno różnią się dziś najważniejsze rynki motoryzacyjne świata. W Europie luty przyniósł lekki wzrost sprzedaży nowych samochodów, w Chinach rynek aut elektrycznych wyraźnie osłabł, a napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie zaczyna już realnie odbijać się na producentach, dostawcach i logistyce. Dla branży to ważny sygnał: nawet tam, gdzie popyt jeszcze rośnie, coraz większą rolę odgrywają geopolityka, ceny energii i odporność łańcuchów dostaw.

Europa na lekkim plusie, ale początek roku nadal pod kreską

Według danych Dataforce, przytaczanych przez Automotive News i inne media branżowe, w lutym 2026 roku w Europie zarejestrowano 981 465 nowych samochodów osobowych. To wynik o 1,9 proc. lepszy niż rok wcześniej. Mimo tego od początku roku rynek pozostaje delikatnie na minusie, bo w styczniu i lutym łącznie dostarczono 1 947 728 aut, czyli o 1 proc. mniej rok do roku.

Za poprawę lutowego wyniku odpowiadały między innymi lepsze rezultaty Stellantisa, który zwiększył sprzedaż o 11 proc. Widać też, że coraz większe znaczenie mają samochody zelektryfikowane. Rejestracje aut elektrycznych na baterie wzrosły o 16 proc., hybryd plug-in o 32 proc., a klasycznych hybryd o 8,4 proc. To pokazuje, że europejski klient coraz częściej szuka napędów alternatywnych, nawet jeśli cały rynek nie wrócił jeszcze do wyraźnego wzrostu.

Coraz mocniejsi gracze z Chin

Jednym z najciekawszych trendów w Europie jest szybki wzrost chińskich marek. W lutym ich sprzedaż wzrosła aż o 94 proc. i sięgnęła 78 962 samochodów. Przełożyło się to na 8 proc. udziału w rynku, podczas gdy rok wcześniej było to 4,2 proc. Liderem wśród producentów z Chin pozostaje MG, przed BYD i Chery. Już sam ten układ pokazuje, że konkurencja w Europie robi się coraz mocniejsza, a marki z Państwa Środka przestały być tylko niszowym dodatkiem do rynku.

Najpopularniejsze modele w Europie

W lutym pierwsze miejsce na europejskim rynku zdobyło Renault Clio. Dalej znalazły się Toyota Yaris Cross i Volkswagen T-Roc. To zestawienie dobrze pokazuje, że europejscy klienci nadal chętnie wybierają auta miejskie i crossovery, a walka o czołowe miejsca jest bardzo wyrównana.

Chiny: mocne hamowanie rynku EV

W tym samym czasie w Chinach nastroje są zupełnie inne. Jak wynika z danych EV Volumes omawianych przez Autovista24, w styczniu 2026 roku sprzedaż aut elektrycznych na baterie spadła o 20,4 proc. rok do roku, do 346 798 sztuk. Jeszcze gorzej wyglądał segment hybryd plug-in, który zanotował spadek o 35,6 proc., do 220 867 aut. Dla największego rynku elektromobilności na świecie to bardzo wyraźne ochłodzenie.

Co ważne, słabość PHEV-ów była widoczna już w drugiej połowie 2025 roku, ale spadek sprzedaży BEV jest nowym zjawiskiem. Autovista24 podkreśla, że był to najniższy wynik dla aut bateryjnych od lutego 2024 roku. Rynek liczy teraz na to, że to tylko gorszy początek roku, a nie początek dłuższego trendu spadkowego.

Dlaczego to ważne także dla Europy?

Chiny pozostają kluczowym punktem odniesienia dla całej branży EV. Jeżeli tam sprzedaż słabnie, producenci mogą jeszcze mocniej szukać wzrostu poza swoim rynkiem krajowym. To może oznaczać dalszą ekspansję chińskich marek w Europie, większą presję cenową i ostrzejszą walkę o klienta. Innymi słowy: słabszy styczeń w Chinach może paradoksalnie oznaczać jeszcze większą ofensywę chińskich producentów na naszym kontynencie. Ten wniosek wynika z zestawienia słabego początku roku w Chinach z bardzo mocnym wzrostem chińskich marek w Europie.

Wojna w Iranie zaczyna uderzać w motoryzację

Trzecim ważnym wątkiem jest wpływ wojny w Iranie na branżę motoryzacyjną. Reuters opisywał w ostatnich dniach, że konflikt coraz mocniej zakłóca handel, transport i dostawy energii. Szczególnie wrażliwy pozostaje region Azji, mocno uzależniony od surowców płynących przez cieśninę Ormuz.

W Indiach skutki są już bardzo konkretne. Reuters podał, że producenci aut i dostawcy części przygotowują się tam na spowolnienia produkcji i zakłócenia na liniach montażowych, ponieważ konflikt ogranicza dostępność gazu wykorzystywanego w procesach przemysłowych, takich jak odlewanie, kucie czy lakierowanie. S&P Global Mobility obniżyło nawet prognozę wzrostu produkcji lekkich pojazdów w Indiach na 2026 rok do 6,3 proc. z 7,4 proc.

Problemy widoczne także u producentów i dostawców premium

Wpływ konfliktu widać już również po stronie europejskich marek i dostawców. Ferrari i Maserati tymczasowo wstrzymały dostawy aut na Bliski Wschód z powodu bardzo trudnej sytuacji transportowej. Z kolei Brembo ostrzegło, że z powodu wojny i związanych z nią zakłóceń nie spodziewa się wzrostu przychodów ani marż w 2026 roku. Firma wprost wskazała na wzrost cen surowców, problemy logistyczne i niepewność na rynkach.

Japońska branża też odczuwa napięcia

Japonia również znajduje się pod presją, bo kraj w dużym stopniu opiera się na dostawach ropy z Bliskiego Wschodu. Reuters informował, że japońskie rafinerie ograniczyły wykorzystanie mocy, a przemysł musi liczyć się z wyższymi kosztami energii i ryzykiem zaburzeń w dostawach. Dodatkowo pojawiły się informacje o planowanych cięciach produkcji Toyoty przeznaczonej na rynki Bliskiego Wschodu z powodu problemów logistycznych.

To jeszcze nie wygląda jak pełnoskalowy kryzys w globalnej motoryzacji, ale widać już, że konflikt w Iranie przestał być dla branży jedynie odległym tematem politycznym. Dziś wpływa na ceny paliw, transport morski, dostępność gazu i decyzje produkcyjne.

Co dalej z rynkiem samochodowym?

Obraz na początku 2026 roku jest więc dość złożony. Europa lekko odbija, ale bez wyraźnego rozpędu. Chiny pokazują, że nawet rynek EV może mocno zwolnić. Do tego dochodzi geopolityka, która zaczyna wpływać na koszty, logistykę i dostępność surowców. Dla producentów oznacza to konieczność jeszcze większej elastyczności, a dla klientów możliwe dalsze zmiany cen, oferty i terminów dostaw.

W praktyce najbliższe miesiące odpowiedzą na trzy ważne pytania: czy Europa utrzyma wzrost, czy Chiny szybko wrócą do wcześniejszej dynamiki i jak mocno konflikt na Bliskim Wschodzie uderzy w światową produkcję. Jedno już teraz widać wyraźnie: motoryzacja w 2026 roku będzie zależeć nie tylko od premier modeli i popytu, ale też od tego, co dzieje się poza salonami i fabrykami.