Spaliny samochodowe

Polacy przeciwni zakazowi sprzedaży aut spalinowych

Zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku to wciąż bardzo popularny temat. Mimo tego, że wiadomo o nim od kilkunastu miesięcy, jego istnienie wciąż budzi bardzo duże kontrowersje i interesuje kierowców na całym Starym Kontynencie. Ostatnio zbadano stosunek Polaków do planowanego zakazu. Kierowcy z kraju nad Wisłą nie wydają się zachwyceni planami Unii Europejskiej, które mają wejść w życie za kilkanaście lat.

 

Stosunek Polaków do samochodów elektrycznych

Na badanie, które sprawdzi stosunek polskich kierowców do aut elektrycznych oraz zakazu sprzedaży samochodów spalinowych zdecydował się Santader Consumer Multirent. Jest to spółka wchodząca w skład gruby Banco Santander. Głównym pytaniem, które zadano ankietowanym było to, czy rozważają zakup samochodu elektrycznego. Raport “E-rewolucja w świecie motoryzacji” pokazał, że kupno elektryka rozważyłoby zaledwie 26% badanych kierowców. Aż 60% nie myślałoby nawet nad zakupem takiego auta.

Oczywiście odpowiedzi różniły się w zależności od wieku oraz miejsca zamieszkania. Najchętniej na elektryka zdecydowaliby się kierowcy w wieku około 30 lat. Wśród nich kupno auta na prąd rozważyłoby 31% ankietowanych. Wśród miast, elektryki największą popularnością cieszyły się we Wrocławiu, Warszawie oraz w Gdańsku (33%).

Największą niechęć do zakupu elektryka wyrazili z kolei seniorzy, którzy ukończyli już 70 lat. W ich wypadku liczba osób, które nie rozważyłyby zakupu samochodu elektrycznego wynosi aż 72%. Druga najmniej chętna na elektryki grupa to kierowcy, których zarobki mieszczą się w przedziale od 6 000 do 7 499 złotych netto.

 

Polacy, a zakaz zakupu samochodów spalinowych

W ramach badania przeprowadzonego przez Santander Consumer Multirent kierowcy zostali też zapytani o stosunek do zakazu sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku. Możliwe były odpowiedzi od 1 do 5, gdzie 1 na skali oznacza, że pomysł w ogóle się nie podoba, a 5 mówi o tym, że jest to inicjatywa, która bardzo przypadła do gustu. Najwięcej osób oceniło planowany zakaz sprzedaży aut spalinowych na 1. W ten sposób odpowiedziało aż 44% ankietowanych. 14% kierowców w tym pytaniu wybrało odpowiedź 2. Wyniki dla opcji 4 i 5, czyli pozytywnego wyrażenia się na temat zakazu były znacznie mniej popularne. W ten sposób odpowiedziało kolejno 8% (odpowiedź 4) i 9% (odpowiedź 5) kierowców.

Z czego wynika taka niechęć do planowanego przez Unię Europejską zakazu? Powodów może być wiele. Niejeden kierowca z pewnością jest niezadowolony, gdyż będzie miało to wpływ na ograniczenie wyboru. Pula dostępnych samochodów stanie się znacznie mniejsza, a samochody używane z silnikiem spalinowym z pewnością podrożeją z racji na to, że ich podaż stanie się praktycznie zerowa.

Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że Polska to wciąż kraj, który nie jest w pełni przygotowany na przejście na motoryzację elektryczną. Liczba samochodów na prąd wciąż jest dość mała, a mimo tego komfortowa podróż bywa problemem z racji na ilość ładowarek w naszym kraju. Stacje, na których można uzupełnić baterię, są dość rzadko rozmieszczone, a do tego często brakuje na nich szybkich ładowarek nowego standardu. Przez to ładowanie zajmuje znacznie więcej czasu, niż ma to miejsce za granicą i do podróży trzeba doliczyć sporo czasu spędzonego przy gniazdku.

 

Program „Mój Elektryk”, a zainteresowanie samochodami elektrycznymi

Badanie zajęło się też bardzo ciekawą kwestią, jaką jest wpływ rządowego programu „Mój Elektryk” na popyt na auta używane. Aż 43% badanych odpowiedziało, że jego obecność zdecydowanie zachęca do ewentualnego kupna elektryka. 46% z kolei powiedziało, że program ten raczej zachęciłby ich do zakupu samochodu na prąd. W sposób przeczący lub neutralny wypowiedział się więc zaledwie niewielki odsetek badanych. Widać więc, że popyt na elektryki jest wyraźnie stymulowany przez rządowe dopłaty. Problem może się pojawić, gdy ich zabraknie. Jest to widoczne w niektórych europejskich państwach, gdzie popyt na elektryki przestał rosnąć lub wręcz zmalał wraz z zakończeniem dopłat do ich zakupu.