Volkswagen ID. Polo – elektryczne Polo nadchodzi. Co widać na zdjęciach w kamuflażu?
W tym artykule galeria będzie z autami w kamuflażu i to jest całkiem normalne na tym etapie. Prototypy jeżdżą po drogach, ale producenci oklejają je wzorami, żeby utrudnić „czytanie” linii nadwozia i detali zderzaków czy świateł. Mimo tego da się już wyłapać najważniejsze rzeczy: proporcje, wielkość auta i kierunek, w jakim Volkswagen chce zrobić „elektrycznego następcę Polo”.
ID. Polo czy ID.2? Skąd to zamieszanie z nazwą
Przez długi czas mówiło się o ID.2 jako o „elektrycznym Polo”, bo punktem wyjścia był koncept ID.2all. Teraz coraz częściej pojawia się nazwa ID. Polo – i wygląda na to, że Volkswagen chce wrócić do bardziej znanych oznaczeń, zamiast samych numerów w rodzinie ID.

Na jakiej platformie powstanie i co to oznacza dla kierowcy
Bazą ma być MEB Entry, czyli „miejska” odmiana platformy dla elektryków Volkswagena. Najważniejsze jest to, że zakładany jest napęd na przód (FWD) – tak jak w klasycznym Polo – i ustawienie auta jako kompaktowego hatchbacka do codziennej jazdy, a nie mini-SUV-a. W danych koncepcyjnych ID.2all Volkswagen podawał też dość konkretne parametry rozmiarowe (około 4,05 m długości) i praktyczny bagażnik, co dobrze pasuje do tej roli.
Zasięg i ładowanie: co już wiadomo, a co jest jeszcze „na oko”
Tu trzeba postawić sprawę uczciwie: twarde liczby dla wersji produkcyjnej ID. Polo wciąż mogą się zmieniać. Natomiast ID.2all jako koncept miał komunikowany zasięg około 450 km WLTP oraz ładowanie 10–80% w ok. 20 minut. To jest ważny punkt odniesienia, bo zwykle produkcyjne auta kręcą się wokół założeń koncepcyjnych, nawet jeśli finalnie dochodzą inne warianty baterii czy mocy.

Jeśli te parametry utrzymają się w podobnym klimacie, ID. Polo może trafić do osób, które dziś jeżdżą benzynowym autem segmentu B, ale chcą wejść w elektryka bez „przesiadki” do dużego, ciężkiego modelu.
Wnętrze i ergonomia: Volkswagen odpuszcza dotykowe „wynalazki”
To jest chyba najciekawszy wątek pod kątem codziennego używania. Volkswagen wprost zaczął komunikować powrót fizycznych przycisków i przełączników (między innymi na kierownicy i w sterowaniu klimatem), po fali krytyki dotykowych paneli i suwaków. Jeśli to faktycznie trafi do ID. Polo, to dla wielu osób będzie to realna przewaga, bo w miejskim aucie ergonomia i szybka obsługa często liczą się bardziej niż „wow” na postoju.
Kiedy premiera i kiedy realnie pojawi się na drogach?
Z doniesień branżowych wynika, że Volkswagen planuje oficjalny pokaz wersji „już bez wymówek” w 2026 roku, a sprzedaż ma ruszyć w tym samym roku (często mówi się o drugiej połowie). Warto jednak pamiętać, że harmonogramy potrafią się przesuwać, zwłaszcza gdy w grę wchodzi nowe oprogramowanie, dostawy baterii i dopinanie produkcji.

A co z ID. Polo GTI?
Tak, temat GTI wraca, tylko w wersji elektrycznej. I tu jest ciekawostka: w źródłach widać rozjazd co do terminu. Jedne sugerują, że GTI może pojawić się wkrótce po wersji standardowej, inne mówią raczej o 2027. Bezpieczny wniosek jest taki: GTI jest na stole i Volkswagen chce to badge wykorzystać, ale na dokładny moment premiery lepiej jeszcze nie stawiać pieniędzy.
Czy to może być „elektryk dla mas”?
Volkswagen od początku mówił o celu cenowym poniżej 25 tys. euro dla projektu opartego o ID.2all. Jeśli uda się utrzymać sensowną cenę startową i jednocześnie dopracować zasięg oraz ładowanie, ID. Polo może być jednym z tych modeli, które faktycznie przekonają ludzi „ze spalinówek” – nie dlatego, że jest najbardziej futurystyczny, tylko dlatego, że będzie po prostu rozsądnym autem do codziennych dojazdów.
