auta elektryczne

Ceny samochodów elektrycznych rosną wraz ze wzrostem cen surowców

Auta elektryczne mają być przyszłością motoryzacji i już dziś jest ich całkiem wiele w gamach modelowych najważniejszych producentów na świecie. Mają one jednak swoje wady, wśród których bardzo często wymieniane są wysokie ceny zakupu. Te jak się okazuje mają jeszcze bardziej wzrosnąć i to z tych samych powodów, które tworzą ogromne opóźnienia w dostawach nowych aut.

Dlaczego samochody elektryczne są drogie?

Auta elektryczne są drogie i jest to fakt, którzy trzeba po prostu uznać. Z czego jednak wynika to, że kosztują one znacznie więcej od swoich spalinowych odpowiedników? Są one przecież zwolnione z akcyzy, która w wypadku nowych aut jest całkiem spora. Odpowiedź jest prosta i są nią baterie. Składają się one na znaczną część ceny nowego samochodu. To właśnie one wraz z silnikami elektrycznymi i kilkoma innymi elementami odpowiadają za to, że wyprodukowanie jednego auta elektrycznego jest droższe o nawet 45% niż w wypadku samochodu spalinowego.

Baterie to tak w zasadzie największy problem obecnych aut elektrycznych. Są one przede wszystkim bardzo drogie, a do tego dużo ważą i ich pojemność również pozostawia wiele do życzenia, gdyż pozwala zazwyczaj na przejechanie zaledwie kilkuset kilometrów, a ładowanie to nawet godzina, szczególnie w polskich warunkach, gdzie sieć ładowarek do elektryków nie jest tak dobrze rozwinięta.

Dlaczego ceny aut elektrycznych rosną?

Powody wzrostu cen aut elektrycznych są takie same jak w przypadku kłopotów z ich dostępnością. Rosną po prostu ceny najważniejszych surowców. Największe problemy dotyczą takich materiałów, jak nikiel, kobalt czy lit, czyli bardzo ważnych składników baterii używanych w samochodach elektrycznych. Wedle najnowszych danych materiały te są znacznie droższe niż przed rokiem. Nikiel jest prawie dwukrotnie droższy, kobalt ponad dwukrotnie, a lit czyli podstawowy materiał używany do tworzenia baterii elektryków jest nawet siedmiokrotnie droższy niż rok temu.

auta elektryczne

Wzrosty cen wynikają przede wszystkim z ogromnego wzrostu popytu na baterie, gdyż aut elektrycznych jest coraz więcej każdego roku. Jak już wcześniej jednak wspominaliśmy wynikają także z tego, że wybuchła wojna w Ukrainie, czy też wciąż występują ogniska pandemii koronawirusa, które prowadzą do miejscowych lockdownów. Wszystko sprowadza się tak w zasadzie do jednego, czyli zerwanych łańcuchów dostaw.

Jak wygląda obecna popularność elektryków?

Tak w zasadzie to, że są problemy z dostępnością materiałów potrzebnych do tworzenia baterii nie powinno dziwić. Sprzedaż aut elektrycznych jest bowiem znacznie wyższa każdego roku. Aktualnie w Europie samochody elektryczne mają rekordowy do tej pory udział w rynku, a nie można przecież zapominać o tym, że baterie litowo-jonowe są wykorzystywane także w hybrydach plug-in. Te również posiadają swój udział w rynku samochodów osobowych, a w ostatnich latach ich ilość znacząco się zwiększyła.

Dodatkowo obecnie prognozy mówią o tym, że ilość aut elektrycznych będzie się znacząco większa. Przewiduje się, że już od 2025 roku popyt na samochody elektryczne będzie wyższy niż w wypadku innych rodzajów napędu.

Czy można liczyć na spadek cen samochodów elektrycznych?

Obecna sytuacja nie napawa optymizmem, lecz nie znaczy to, że auta elektryczne na zawsze pozostaną drogie. Trzeba bowiem pamiętać, że koszt wyprodukowania 1 kWh pojemności w baterii elektrycznej spadł od 2010 do 2021 roku aż o 89%. Na najbliższą dekadę przewiduje się z kolei, że koszt ten spadnie nawet o 58%. Dzięki temu auta powinny być znacząco tańsze. To w połączeniu z rozwojem sieci ładowarek, czy też większym promowaniem samochodów elektrycznych przez poszczególne rządy państw może sprawić, że już niebawem to auta elektryczne będą królowały na listach sprzedaży, a przy tym będą znacznie tańsze niż obecne.

Na moment, w którym auta elektryczne będą tańsze od tych spalinowych musimy jednak niestety nieco poczekać. Aktualne problemy są naprawdę spore i skutecznie obniżają one tempo spadku cen, a także wzrostu dostępności aut elektrycznych. Na szczęście nie będą one trwać wiecznie.