Jakie chińskie marki będą produkować samochody w Europie?
Cła wyrównawcze na elektryki z Chin miały zatrzymać ekspansję chińskich producentów w Europie. Efekt okazał się inny od zakładanego. Zamiast wycofać się z rynku, chińskie koncerny zaczęły przenosić produkcję na Stary Kontynent. BYD uruchomił już fabrykę na Węgrzech, Chery montuje auta w dawnym zakładzie Nissana w Barcelonie, a Leapmotor korzysta z linii Stellantisa w Saragossie. Sprawdzamy, kto gdzie produkuje i co z tego wynika dla polskiego kierowcy.
Dlaczego chińskie marki budują fabryki w Europie?
Powód jest prosty i ma charakter ekonomiczny.
Unia Europejska nałożyła na importowane z Chin samochody elektryczne cła wyrównawcze, które w zależności od producenta sięgają kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent. Auto zbudowane w Europie tych ceł nie płaci.
Do tego dochodzą trzy inne korzyści:
- Dostęp do dopłat krajowych – część programów wsparcia dla elektryków premiuje auta produkowane lokalnie, co pokazała zmiana francuskich przepisów
- Krótszy łańcuch dostaw – brak transportu morskiego to oszczędność czasu i pieniędzy
- Wizerunek – „wyprodukowano w UE" działa na klientów nieufnych wobec chińskiej motoryzacji
Analitycy Mobility Global szacują, że produkcja chińskich marek w Europie wzrośnie z około 90 tysięcy sztuk w 2026 roku do miliona w 2030 roku i 1,5 miliona w 2035 roku. To skala porównywalna z dużym europejskim koncernem.

BYD – Węgry i Turcja, w planach trzy fabryki
BYD jest najdalej posuniętym graczem. Chiński gigant uruchomił produkcję samochodów osobowych w swoim pierwszym europejskim zakładzie w Segedynie na Węgrzech.
Plany są jednak znacznie szersze. Docelowo BYD zakłada w Europie:
- trzy montownie samochodów
- jedną fabrykę akumulatorów
Lokalizacja drugiego zakładu ma zostać wybrana do końca 2026 roku. Według doradcy europejskiego koncernu najbardziej perspektywiczne kierunki to Hiszpania i Francja. Włochy traktowane są jako plan rezerwowy, ponieważ Stellantis nie wykazuje chęci sprzedaży swoich zakładów.
Co istotne, BYD nie chce dzielić linii produkcyjnej z innym producentem. Firma woli kupić istniejącą fabrykę na własność i stosunkowo tanio ją zmodernizować. To szybsza droga niż budowa od zera.
Równolegle BYD buduje zakład w Turcji, która jest w unii celnej z UE, co daje podobne korzyści przy niższych kosztach pracy.
Chery – pionier z Barcelony
Chery był pierwszym chińskim producentem, który faktycznie uruchomił montaż w Europie. Koncern wszedł w spółkę z hiszpańską marką Ebro i przejął dawną fabrykę Nissana w Barcelonie.
Powstają tam samochody marek Omoda i Jaecoo – czyli dokładnie tych, które w Polsce należą do najczęściej rejestrowanych chińskich marek. W pierwszych miesiącach 2026 roku Omoda plasowała się w ścisłej czołówce rejestracji wśród marek z Chin.
Chery rozbudowuje też swoją obecność rynkową w Europie o kolejne marki, w tym premium Exlantix (znany w Chinach jako Exeed) oraz Lepas.
Leapmotor – Saragossa zamiast Tychów
Historia Leapmotora w Europie to dobry przykład tego, jak zmienne są te plany.
Marka działa w Europie przez joint venture Leapmotor International, w którym większościowy udział ma Stellantis. Pierwszą europejską lokalizacją produkcyjną były Tychy, gdzie od czerwca 2024 roku montowano w systemie SKD mikrosamochód T03.

Montaż zakończył się jednak już 30 marca 2025 roku. Nieoficjalnie wskazywano na zmianę francuskiego programu dopłat, który wykluczył T03 z preferencyjnych warunków zakupu. Wcześniej porzucono też plan produkcji w Tychach SUV-a B10.
Obecnie Leapmotor koncentruje się na Hiszpanii. Model B10 ma powstawać w zakładzie Stellantisa w Saragossie. W grze jest również fabryka Villaverde w Madrycie, z opcją przeniesienia jej własności do hiszpańskiej spółki Leapmotor International.
Warto zwrócić uwagę na różnicę, która ma znaczenie gospodarcze. Montaż SKD polega na składaniu gotowych zestawów przywiezionych z Chin. Pełna produkcja oznacza zamówienia dla lokalnych poddostawców. Pierwszy model daje korzyść celną, drugi tworzy realne miejsca pracy w regionie.
Dongfeng, Geely i pozostali – model współdzielenia linii
Nie wszyscy budują własne zakłady. Część chińskich producentów wybrała szybszą ścieżkę: wynajęcie mocy produkcyjnych w niedociążonych europejskich fabrykach.
Tak działają między innymi:
- Dongfeng – współpraca ze Stellantisem we Francji
- Geely – współpraca z Fordem w Hiszpanii
- Leapmotor – opisana wyżej współpraca ze Stellantisem
Dla europejskich koncernów to rozwiązanie korzystne. Fabryki pracujące poniżej możliwości generują straty, a chiński partner wypełnia wolne moce. Dla Chińczyków to wejście na rynek bez miliardowej inwestycji.
MG (koncern SAIC) i Xpeng również deklarują zamiar produkcji w Europie, choć konkretne lokalizacje nie zostały jeszcze ostatecznie potwierdzone.
Hiszpania wygrywa wyścig o chińskie inwestycje
Jeśli spojrzeć na mapę, jeden kraj wyraźnie się wybija. Hiszpania staje się głównym centrum produkcyjnym chińskich marek w Europie.
Powody są konkretne:
- Istniejące, częściowo nieużywane fabryki po Nissanie i Fordzie
- Rozwinięta baza poddostawców z dziesięcioleci produkcji motoryzacyjnej
- Niższe koszty pracy niż w Niemczech czy Francji
- Przychylność władz regionalnych wobec inwestycji
Według szacunków Hiszpania może przejąć nawet dwie trzecie całej chińskiej produkcji motoryzacyjnej w Europie. Węgry pozostają drugim istotnym kierunkiem, głównie dzięki BYD.
A co z Polską?
Tu trzeba rozróżnić dwie sprawy, które w mediach bywają mylone.
Po pierwsze – Tychy. Zakład Stellantisa był przez kilka miesięcy jedyną lokalizacją w Polsce, gdzie montowano chińskie auto. Projekt zakończył się w marcu 2025 roku. Fabryka nadal produkuje Alfę Romeo Junior, Fiata 600 i Jeepa Avengera, więc jej przyszłość nie była zagrożona, ale szansa na chińską produkcję przepadła.
Po drugie – Jaworzno. To projekt, wokół którego narosło najwięcej nieporozumień. Powstający tam hub elektromobilności ElectroMobility Poland nie jest inwestycją chińską. Pierwotnie partnerem technologicznym miało być chińskie Geely, ale koncern wycofał się z rozmów jesienią 2025 roku. Obecnym partnerem jest tajwański Foxconn, a to zupełnie inny podmiot i inny kraj.
Plan zakłada budowę fabryki od wiosny 2027 roku, pierwszy seryjny samochód w 2029 roku i docelową zdolność produkcyjną do 450 tysięcy aut rocznie. Inwestycja o wartości 4,5 mld zł jest finansowana ze środków KPO.
Polska nie ma więc obecnie żadnej fabryki chińskiej marki samochodów i nic nie wskazuje, by miało się to szybko zmienić.
Co to oznacza dla kupującego?
Przeniesienie produkcji do Europy ma kilka praktycznych konsekwencji dla klienta.
- Ceny. Brak ceł wyrównawczych powinien przełożyć się na stabilniejsze cenniki chińskich elektryków. Nie oznacza to automatycznie obniżek, ale ogranicza ryzyko nagłych podwyżek wynikających ze zmian w polityce handlowej UE.
- Dostępność i czas oczekiwania. Auto produkowane w Hiszpanii czy na Węgrzech trafia do polskiego salonu w kilka dni, a nie po kilkutygodniowym rejsie przez pół świata. To realna różnica przy zamówieniach indywidualnych.
- Części zamienne. Lokalna produkcja zwykle idzie w parze z lokalnymi magazynami części. To jeden z najczęściej podnoszonych zarzutów wobec chińskich marek i obszar, w którym sytuacja powinna się poprawiać.
- Dopłaty. Część programów wsparcia zakupu elektryków w krajach UE premiuje auta produkowane lokalnie. Warto sprawdzać aktualne warunki, bo przepisy w tym zakresie zmieniają się dość często.
- Wartość rezydualna. To obszar największej niepewności. Chińskie marki nie mają jeszcze w Europie historii wystarczająco długiej, by rynek wtórny wycenił je wiarygodnie. Lokalna produkcja działa na korzyść, ale nie rozwiązuje problemu z dnia na dzień.
Chińska marka pozostaje chińska
Warto zachować proporcje. Przeniesienie montażu do Hiszpanii czy na Węgry nie zmienia tego, kto jest właścicielem firmy, gdzie zapadają decyzje strategiczne i skąd pochodzi technologia.
OECD i europejscy regulatorzy zwracają uwagę, że lokalizacja produkcji jest przede wszystkim narzędziem omijania barier handlowych, a nie transferem technologii. Trwają prace nad regulacjami, które mogłyby wymusić większy udział lokalnych komponentów i realny transfer know-how. Według doniesień Reutersa przepisy mogą wejść w życie już w 2027 roku.
Dla kupującego to jednak kwestia drugorzędna. Z perspektywy salonu w Polsce liczy się cena, dostępność serwisu i to, jak auto spisuje się po trzech latach.
Podsumowanie – kto produkuje i gdzie
| Marka / koncern | Lokalizacja | Status |
|---|---|---|
| BYD | Segedyn, Węgry | produkcja uruchomiona |
| BYD | Turcja | zakład w budowie |
| BYD | Hiszpania lub Francja | wybór lokalizacji do końca 2026 |
| Chery (Omoda, Jaecoo) | Barcelona, Hiszpania | produkcja uruchomiona |
| Leapmotor | Saragossa, Hiszpania | w przygotowaniu (model B10) |
| Dongfeng | Francja, ze Stellantisem | współdzielenie linii |
| Geely | Hiszpania, z Fordem | współdzielenie linii |
| MG / SAIC, Xpeng | lokalizacje nieustalone | zapowiedzi |
Chińska motoryzacja przestaje być w Europie wyłącznie importem. W ciągu najbliższych pięciu lat znaczna część chińskich aut sprzedawanych nad Wisłą będzie pochodzić z europejskich fabryk. Dla kierowcy to przede wszystkim lepsza dostępność i stabilniejsze ceny. Dla europejskiego przemysłu – wyzwanie, z którym dopiero zaczyna się mierzyć.