Ford S-Max — minivan, który prowadzi się jak większe kombi
S-Max zadebiutował w 2006 roku i od pierwszej chwili wyróżniał się na tle Volkswagena Sharana i Renault Espace jedną cechą: prowadził się wyraźnie lepiej niż cokolwiek w tej klasie. Niższe nadwozie, nastawienie zawieszenia na dynamikę jazdy i precyzja układu kierowniczego — to cechy, które przyciągają do S-Maxa kupujących, którzy potrzebują 7 miejsc, ale nie chcą czuć się jak za kierownicą busa.
Dwie generacje — co wybrać
I generacja (2006–2015) to S-Max, który zdobył renomę. Dostępny z silnikami 1.8 i 2.0 TDCi oraz benzynowymi 1.8 i 2.0, a w topowej wersji 2.5 T z pięciocylindrowym turbo (220 KM) — jeden z bardziej angażujących silników w tej klasie. Na rynku wtórnym egzemplarze z lat 2008–2013 dostępne w przedziale 20–40 tys. zł. Przy zakupie diesel 2.0 TDCi: stan DPF i dwumasowego koła zamachowego.
II generacja (od 2015) przyniosła nowocześniejsze wnętrze, system SYNC z ekranem dotykowym, zaktualizowane silniki TDCi i nowe EcoBlue oraz cyfrowy kokpit w wyższych wersjach. Po faceliftingu w 2019 roku — silnik EcoBlue zastąpił starszy TDCi, nowe reflektory LED i aktualizacja systemów bezpieczeństwa. Bagażnik w wersji 5-osobowej to 700 litrów, po złożeniu tylnych rzędów — ponad 2000 litrów.
Wersja Vignale to topowe wyposażenie z alcantarą, masażem foteli i dedykowaną obsługą serwisową — na rynku wtórnym często przeceniona względem standardowych wersji Titanium, co czyni ją interesującą opcją.
Koszty i typowe kwestie przy zakupie
S-Max z automatyczną skrzynią PowerShift — obowiązkowa jazda próbna i historia serwisowa. W dieslach TDCi i EcoBlue eksploatowanych głównie w mieście sprawdź stan DPF. W wersjach 7-osobowych sprawdź mechanizm elektrycznego składania trzeciego rzędu — naprawy przy wysokich przebiegach mogą być kosztowne.